11 czerwca 2016

PÓŁ ROKU RAZEM

          Cztery dni temu Jowita miała równe pół roku. Jestem w głębokim szoku, jak ten czas pędzi do przodu. Nawet na chwilę nie próbuje się zatrzymać. Pół roku minęło jak pstryknięcie palcem. Patrzę na moje dziecko i nie mogę wyjść z podziwu... Ten mały człowiek jeszcze niedawno gościł w moim brzuchu, dawał o sobie znać poprzez kopnięcia i wiercenie się. Dzień naszego pierwszego spotkania był szczęśliwym dniem. Do szpitala trafiłam z wielkim uśmiechem na twarzy. Byłam bardzo podekscytowana, mimo tego, że porodu do przyjemnych rzeczy bym nie zaliczyła. Przez cały pobyt w szpitalu nie zmrużyłam nawet oka, bo cały czas patrzyłam na moje maleństwo. Pamiętam wszystko i wszystko mogłabym opisać, ale wyszłaby z tego całkiem spora książka...

 

          Dziecko - największa zmiana w moim życiu. Jak myślisz, czy przed ciążą martwiłam się o cokolwiek? Oczywiście, że nie! No, może trochę, bo wiadomo, że w życiu są sprawy ważne i ważniejsze, ale jeśli chodziło o moje bezpieczeństwo, to zazwyczaj nie myślałam o jakimkolwiek zagrożeniu. Żyłam po prostu chwilą. Wtedy mój D. na pewno nie mógłby mnie nazwać sztywniarą. Jednak dwie kreski na teście potrafią zmienić człowieka i to bardzo. Dopiero wtedy mogłam zrozumieć moją "przewrażliwioną" mamę, która ciągle mnie pouczała i martwiła się o mnie. Zawsze powtarzała: "zobaczysz, jak będziesz miała swoje dzieci!" Oczywiście miała rację, choć wtedy takie gadanie zawsze brałam z przymrużeniem oka. Te dwie kreski uświadomiły mi, że jestem potrzebna na tym świecie bardziej, niż byłam. Poczułam odpowiedzialność za małą, bezbronną istotę, która znajduje się w moim ciele. Każde ryzyko, które prędzej bym podjęła, omijałam szerokim łukiem. W sumie od zawsze wiedziałam, że kobiety w ciąży kochają już swoje dzieci, ale nie wiedziałam, jak silna jest taka miłość i więź. Na USG byłam wzruszona, łzy leciały mimo uśmiechu. Patrzysz jak Twój skarb, którego nie możesz jeszcze przytulić, rozwija się, jak zaczyna machać nóżkami i rączkami, jak bije mu serduszko. To jest naprawdę coś pięknego! Gdy Jowita się urodziła, to jeszcze bardziej moje wszystkie myśli skupiały się pod nią. Jej dobro było i jest dla mnie na pierwszym miejscu. Ona jest po prostu u nas w domu najważniejsza. I tak jak napisałam na samym wstępie tego posta - Jowita miała kilka dni temu pół roku. Jestem pod wrażeniem, ile takie małe dziecko może nabyć umiejętności. Po urodzeniu tylko jadła i spała. Mała kruszynka, której można zrobić krzywdę. A teraz? Turla się po całym łóżku, bawi się, przekłada rzeczy z ręki do ręki, pełza się po podłodze (co prawda w tył, ale już coś próbuje), pokazuje swoje fochy piszcząc i wymachując rączkami, rozumie, gdy wołam ją po imieniu, rozumie, gdy mówię do niej. Jest tego dużo więcej i pewnie mamy, które mają dzieci doskonale o tym wiedzą. Jestem bardzo dumna z tego, że jestem mamą. Wiem, że wielu moich znajomych jest zdziwionych, że tak szybko bawię się w pampersy. Mi to nie przeszkadza. Bałam się oczywiście, jak ja sobie poradzę. Tak szczerze mówiąc, to kiedyś nawet nie przepadałam za dziećmi (okropny ze mnie człowiek był). Ciąża to na szczęście zmieniła. Nie ma czego się bać, dziecko nie jest takie skomplikowane, jakby się wydawało. To wszystko samo przychodzi z miłości, jaką darzysz dziecko. Jako matka wiesz doskonale, co jest najlepsze dla Twojego maleństwa i będziesz bronić własnych racji rękami i nogami. Matki, to takie lwice, które za dziecko potrafiłby rozszarpać na strzępy. Matki nie boją się mieć własnego zdania (tym bardziej,jeśli chodzi o ich dziecko), nawet gdy kiedyś były skryte.
         




Screen zrobiony z USG 4D. To był 32 tydzień ciąży. Na zamieszczonym zdjęciu widać pół twarzy Jowity. Niestety się zakrywała, ale mimo wszystko polecam!



Bok główki.



Malutka rączka.



Pierwszy dzień na świecie.



Pierwszy tydzień.



1,5 miesiąca.



Jowiszonek obecnie.




         Szok, jak te dzieci szybko rosną! Naprawdę, nie ma nic piękniejszego, niż miłość do dziecka i opieka nad nim. Nie ma nic piękniejszego, niż patrzenie na nowe umiejętności swojej pociechy... Umiejętności, które pojawiają się każdego dnia. Czy wiesz, jak intensywnie mózg takiego dziecka musi pracować? Za pół roku Jowita prawdopodobnie będzie chodzić i mówić pojedyncze wyrazy. Małe dzieci, to geniusze. A Ty? Nauczysz się tylu nowych rzeczy od podstaw w pół roku?

16 komentarzy:

  1. Gratuluję ślicznej córeczki i świeżutkiego bloga :) Życzę wytrwałości w jego prowadzeniu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowo! :)

      Usuń
  2. Jak czytałam Twój wpis to jakbym czytała o swoich emocjach. Kiedys? Przed dziećmi to nic mnie nie ruszalo, niczym się nie martwilam o nic nie dbalam. A jak zaszlam w ciążę z synkiem zmieniło się wszystko. Stałam się właśnie taka przewrazliwiona mamuska: )

    Też Mam corcie trzy miesiące starsza od Twojej. Śliczna Twoja Niunia: )))niech zdrowo rośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mamusie takie już są! Założę się, że kiedyś my będziemy "matkować", wydzwaniać i martwić się, gdy córki nie będą odbierać... a one będą się na nas wkurzać i denerwować. Taka kolej rzeczy. Zrozumieją, gdy założą własne rodziny, ale o tym nie ma co na razie myśleć. Jeszcze dużo, dużo czasu. :) Chociaż... wiadomo, jak ten czas szybko leci ;)

      Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  3. Śliczna córcia! To prawda, ciąża i zostanie mamą przewartościowuje życie. Moja córka ma właśnie rok i jestem w szoku, bo pamiętam dokładnie dzień jej przyjścia na świat, wydaje mi się to tak nieodległe. A ona w tym czasie zupełnie się zmieniła i nauczyła tylu nowych rzeczy, że aż duma mnie rozpiera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Właśnie to jest szokujące, że półroczne, czy już roczne dzieci potrafią tylu nowych rzeczy. To wspaniałe uczucie patrzeć na własne dziecko, które z dnia na dzień zaskakuje czymś nowym. Z drugiej strony jest mi trochę przykro, że rośnie. Chciałabym nadal mieć takiego skarbusia w ramionach. Za kilka lat będzie "mamo, dlaczego Ty mnie stale całujesz!" :(

      Usuń
  4. Piękny opis porodu. Zazdroszczę i to bardzo. W 32 tygodniu moje dziecko już dzielnie walczyło o życie po drugiej stronie brzucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było zagrożenie w połowie ciąży, potem się uspokoiło i od 30 tygodnia chodziłam jak bomba. Ostatecznie urodziłam w 40 tygodniu. Dużo zdrówka dla Was

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego dla Was! Śliczna córcia!
    U nas pażdzierniku 4 lata miną, a nie wspomnę już o starszej córce ;) Czy ktoś może zatrzymać czas??
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, jakby ktoś potrafił, to pewnie by to zrobił ;) Ale niestety... 4 latka to też ciekawy okres, pamiętam, jak siostra tyle miała... :)
      Bardzo dziękujemy :)

      Usuń
  6. Śliczna córeczka :)) oj nasze życie bez dzieci byłoby nudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) za nic w świecie bym nie oddała :)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz po sobie ślad :)